piątek, 27 maja 2016
rzecz o cyfryzacji czasu
zegar jest cyklistą
obęcności w-z*ruszeń
czarnoziemu karo-seriami
trefnisiów
odrysowuje zoo
łzy na nieboklonie
cyk-listnie
cykl istnień
cyklist** tnie
gra werystycznie
wracając do akupunktury
wyjścia
* w-z – trasa samochodowa zbudowana w Łodzi
** cyklist (ang.) – nieco spolszczona wersja angielskiego 'cyclist' (cyklisty)
poniedziałek, 23 maja 2016
Susan & I (śledztwo)
wychodzimy z siebie
na pointach, umieramy
każda w swoją stronę* (po co
mi takie eufeminizmy
w miejsce para-bóli i e-lips**?)
a jednak rozpaczliwie
szukam Susan*** wśród starców
i (l)ust(er).
* parafraza fragmentu wiersza Macieja Woźniaka:
"Z życia nie wychodzi się
przez drzwi, z życia wychodzi się przez siebie,
umieramy każdy w swoją stronę".
** e-lips (ang.) - elektroniczne usta
*** tytuł filmu z motywem homoseksualnym
piątek, 20 maja 2016
***
nie potrafię całować cudzych blizn
by zrastały się w białe kwiaty przy lustrze
wodnym roztworze tlenku czasu
który spędziłam wymazując linie papilarne
z języka na księżycu podobno pada
trochę światła drobne (me*)teorema-
ty nigdy nie zachodzisz w głowę
jej pierwszą i ostatnią (mi)nutę
* me (ang.) – ja, mnie
niedziela, 8 maja 2016
mapa bez Rubikonu
Gaza jest zawsze
jałowa, wypa(t)rzona
z lotu ptaka niby Nowy Lont – kontyn(g)ent
(prze)mocy. nie ma tu (In)Dian, a ty zarażasz wiarą
w papi-laryzm
map (od kiedy wykreśliłam z nich
ostatnią izo-hienę, zdążyłam odkryć,
że są miękkie jak język naszych matek, krucha
meto-nimia). podajesz mi
nasączone błękitem chusteczki
anty-statyczne z napisem: ramble
on*! a jednak: ... –
milczę – like a map with no
ocean**. rozkładasz chustkę
Rubika.
* wędruj!/włócz się! (tytuł piosenki Led Zeppelin)
** jak mapa bez oceanu (cytat z piosenki Jamesa Blake'a)
wtorek, 3 maja 2016
***
jest taki układ odniesienia,
w którym nasze dusze poruszają
się ruchem jednostajnie
wznośnym – new tone
dźwięczy nam w uszach niby dynamo
Wielkiego Wozu, jak rygiel*, którym rozpo-
ścierasz srebrny pas
Oriona. zlizujesz
ze mnie gwiazdy
i gwizdy – to
będzie nieziemski koncert.
* Rigel – błękitny nadolbrzym, najjaśniejsza gwiazda Oriona.
sobota, 16 kwietnia 2016
czytając
książki są bardzo potrzebne jako wzorzec kantów
i nietzschego; skąd wiemy,
że zasnąć można tylko w jedną stronę?
cool tury dzielą się na długo-
i krótkopi(śmi)enne; blade twarze
netbooków sprzyjają tym drugim.
tymczasem w smutnych, lakmusowych papi-erach
umowy śmieciowe na rzut
towaru o ścianę nie
zawierają za groch s(e)n(s)u.
(errata humanum est?)
sobota, 2 kwietnia 2016
norwidoidalny
przeksięgowana na ciekawość
przetłumaczona na przekład_nie
mogłabym czasem nawet zabić
zanim (l)ust(r)ami (d)ech twój zgadnę
ukartowana w cienką talię
już nie odróżniam os od ostów
i nie wiem też kiedy medalion
spadł cienką krzywą prosto z mostu
na którym stałam samobójcza
chcąc rzucić perły między wieprze
co strzegąc ludziom bram Ogrójca
słowa rzucają im na wietrze
ale znam przecież inne (ch)lewy
i zapominam o czy?-wiście
pereł ciskanych wprost w cholewy
tego co p i ę t ą Ach! wieczyście
______________________________
z cyklu: norwidzenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)