Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze niepoważne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze niepoważne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

wiersz zaleśminowany


pośniedziałek zakrwitnąć chciał w lustrze
ale chorek przyskoczył syn kopy
ogorzały be-molem przy wódce – 
nie dał z ostróg zestąpić mu stopy

ty słoneczko tak gieroj zakrzyknie – 
narcyzeluj lepiej swoje imię
co być może nie dało się brzytwie
wkrótce jednak sz(k)arłatem popłynie

rozśrodzona bez reszty czwartyka
zaniebiegła przemożnie zielmorzom
tylko wieko wieczyste im bryka
nim obrazy w tru(e*-)mnie się nałożą



* w true-mnie – (z pol.-ang.): w prawdziwą mnie


piątek, 27 maja 2016

rzecz o cyfryzacji czasu


zegar jest cyklistą
obęcności w-z*ruszeń
czarnoziemu karo-seriami
trefnisiów


odrysowuje zoo
łzy na nieboklonie


cyk-listnie
cykl istnień
cyklist** tnie


gra werystycznie
wracając do akupunktury
wyjścia




* w-z – trasa samochodowa zbudowana w Łodzi
** cyklist (ang.) – nieco spolszczona wersja angielskiego 'cyclist' (cyklisty)


piątek, 19 czerwca 2015

grzyb nie


mam w gardle złą kani gulę –
sromotnie boję się ciebie
prawdziwy borowy królu
i gąbek hen w twoim niebie


i blaszek hen w twoim piekle
gwoździków na powitanie
tego co tylko zaciekle
da się przedzierżyć lub wcale


wtorek, 26 maja 2015

***


patrzysz, jak mnie dobija
coraz rzadszy czas, w las
przysiąg i dementi gna, raz dwa.
demencja starcza
zwykle do pierwszego
wejrzenia, nie dalej.
sza, lej szuka wodospadu
z odzysku w sklepie(niach) Jisku. wszak
nie dobija się końców
końcem tęczy, a
nawet początkiem. z wyjątkiem?