Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 maja 2016

rzecz o cyfryzacji czasu


zegar jest cyklistą
obęcności w-z*ruszeń
czarnoziemu karo-seriami
trefnisiów


odrysowuje zoo
łzy na nieboklonie


cyk-listnie
cykl istnień
cyklist** tnie


gra werystycznie
wracając do akupunktury
wyjścia




* w-z – trasa samochodowa zbudowana w Łodzi
** cyklist (ang.) – nieco spolszczona wersja angielskiego 'cyclist' (cyklisty)


czwartek, 20 sierpnia 2015

czas lokalny


chłód lustra na policzkach
to wieczór mnie bezcześni
dzień popołudził się długo
-(w)szem i wobec
bezliku zalakowanych mglnięć
alarmowych zwiercił się we
mnie wiąz


(grupa parafialna wystawia truchełka)


sobota, 28 marca 2015

o p(i)ęknie


znikania złudzeń nie rozumiem
inaczej niż zwiedzając piekło
niedostrzegalne w niebyt-tłumie
ustanowione poprzez lekkość


z jaką odrywasz kiść od kory
lejąc żywicę w Martwe Morze
bursztyn to tylko jest drzeworyt
co s(t)ymuluje mądry orzech


piątek, 27 marca 2015

ekfrazeologia


słowa najbardziej prawdziwe, pomocne,
znają tylko moi nieprawdziwi przyjaciele.
kiedyś jeden znajomy chciał mi odstąpić swoje,
ale powiedziałam: sorry, nie mówię językiem wszechświata.
kosmos to tylko historia – odpowiedział
z zaświatów. udzielił mi wszystkich wskazówek
i diabli wzięli zegar
za serwetę na gałęzi
nieznanego drzewa. a przecież wystarczyło
zajrzeć do słow(n)ika.


niedziela, 27 lipca 2014

wiolinowe warkocze


i sekwoje chmur o pniach smukłych drabin
i prze(s)twory w słojach drzew wdeptanych w rewers nieba
ćmią się jak przekrój jabłek na ostrzach oddechu
wśpiewującego motyle w brzuchy stradivariusów