Pokazywanie postów oznaczonych etykietą les. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą les. Pokaż wszystkie posty
piątek, 14 października 2016
w stogu sjeny palonej. z ekranu płynie strużka dni
spotkałyśmy się na cmentarzu komunałów,
huśtałaś się na źdźble
trawy, stryczku warkotnej ko-
mety. lecz choćbyś była moją śmiercią,
źdźbłem w oku
czasu – jego serce wybiega z głębokich
pszczelin, pełne snu
jak makówka, gotowe
na seans.
poniedziałek, 23 maja 2016
Susan & I (śledztwo)
wychodzimy z siebie
na pointach, umieramy
każda w swoją stronę* (po co
mi takie eufeminizmy
w miejsce para-bóli i e-lips**?)
a jednak rozpaczliwie
szukam Susan*** wśród starców
i (l)ust(er).
* parafraza fragmentu wiersza Macieja Woźniaka:
"Z życia nie wychodzi się
przez drzwi, z życia wychodzi się przez siebie,
umieramy każdy w swoją stronę".
** e-lips (ang.) - elektroniczne usta
*** tytuł filmu z motywem homoseksualnym
piątek, 28 sierpnia 2015
*** (powiemy słowa brzydkie...)
powiemy słowa brzydkie,
żeby już nigdy nie wróciły. wyrazy
takie, jak: sztafirować,
nadziany, konkubent. zmienimy
je w szafir.
będziemy dwiema pętelkami
i guzik: nigdy więcej nie
założą tu szubienic. niczego
nie wymurują (to już murowane). ukryjesz nas
w szubie.
czytasz myśli?
tylko te, które trzeba dek-
lamować. wyszy-
jemy prawdziwe słowa, ciepłą mannę
po wiek.wtorek, 25 sierpnia 2015
waleria
podobno jestem chora. czas biega
wokół mnie,
ale ja go nie chcę. chcę przestrzeni,
w której widziałam gwiazdę twojego
pępka – Omphalos. omszały kamień,
świecący w ciemności własnym
światem. napar
ze złotych kropel osiadłych
na pięciolianie.
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
wieczer-nice
bądź mi – czarna jak anioł
ja-śniąca niczym szlag
świętojańskich mi jemioł
znieś – bym mogła się bać
coraz głębiej gołębiej
coraz bliżej-że liż (ej!)
złote jaje jastrzębie
w ostrokułczej sadybie
chowa słońca co wschodzą
wewnątrz innej skorupy
gdy o krok tuż za tobą –
czarne oczy Boruty
sobota, 20 grudnia 2014
historys
kochałeś mój obraz
jako kobieta – później odkochałeś się
w image'u i w kobiecości – został
ziąb lustra
którym leczysz guzy
pamięci krótkoterminalowej
i mojej
niedziela, 14 grudnia 2014
***
dawno nie milczałam o tobie czarnym znikąd-
pisem nocy. wy-
rodziłaś się tego dnia, co
pewna Magdalena, pewnie –
stąd wrażenie, że jesteś z mojego
wyrocznika. i że masz w oczach jagody –
ja-gody. ja-głód.
niedziela, 27 lipca 2014
*** [kim jesteś...]
kim jesteś
która (po)żądasz uzasadnienia
każdej mojej myśli –
rozpadliną w czasoprzestrzeni kryształu
gdzie próbuję schować przed czasem
miniaturowe sobiewtorki z kamienia
a może jesteś mną (moją przyszłością)
w przyczajeniu ukrytego
przed ciałem serca
niedziela, 29 czerwca 2014
* [rozumiałyśmy się w pół słowa]
rozumiałyśmy się w pół słowa
– została mi z tego okresu
lakoniczność mowy
widziałam się w niej
– później zaczęłam bać się
luster
razem odsłaniałyśmy maszynerię
życia
– pozostał tylko lęk przed byciem
maszyną
wtorek, 17 czerwca 2014
obie że świat.
gdybym mogła stać się książką
wybrałabym historię miłości
bowiem bohater w najważniejszej w życiu chwili z ukochaną
powiedział dokładnie odwrotnie to co powinien
a wszystko po to
żebym spaliwszy za sobą ostatnie rialto
mogła się fahrenheitnąć z inną
równie poronioną opowieścią
o chińskim syndromie: wbijam wzrok w ziemię
tak mocno że siatkówka
wyskakuje na antypodach
rosyjskiej ruletki
czwartek, 22 maja 2014
pante(r)a
szukam cię w imieniu w słowach
szczękających z jakąś metaliczną
precyzją. jesteś tą która pierwsza
pokazała mi przebitki światła –
– pręty. jesteś tą którą
o(d)pycham
na lewo chociaż nigdy nie byłyśmy
obok.
sobota, 3 maja 2014
(schody) shift enter shift enter
środa, 23 kwietnia 2014
jadłospirometria homofoniczna
moje imię brzmi A. Heelles(s) -
- Bezp(am)iętna, czy możesz mniesobota, 12 kwietnia 2014
*** [być jak odległe ciała niebieskie...]
być jak odległe ciała niebieskie -
pulsary, może białe karły, mająceczwartek, 10 kwietnia 2014
z niemiecką precyzją
czas pęcznieje w zegarach
niedługo je roz-sadzi
(w) ponurym ile
zamiast (w) żyznym les(sie)
wytrąci ametystowy quarz
płynny kolonializm
tu, gdzie jestem,
gdzie mnie fluktuacyjnie
tu, gdzie jestem, czas e-migrował
przesądny dzień
nie Maria, choć Magdalena,
lustro o ujemnej
głębokości, blondwłosa czarna
dziura będąca jedynym
Wszechświatem - i jak ją
z siebie wypluć przez nieprawe
ramię?
beatyfikacje
Chciałabym znależć się w Birk w domu
Katarzyny Kobro, dotykać twoich włosów
jak kropkowanych drzwi windy, układać
ci z piegów
Kompozycję poseksualną -
martwą naturę i
grad.
...
poszłam na łąkę, a przecież łapię twoje
zaskoczenie lekko jak motyle. to, co
wyglądało na chmury, jest w istocie siatką.
nie wiem, kto dyktuje nam oddech,
staję się o ciebie rzeczywistna.
czas odchodzi od zmysłów pulsacją języków.
morfinizacja
widzę wciąż nad sobą
wycięty z czarnego nieba
księżyc twoich włosów
upiętych spinką bladą jak strzykawka
cienką niby igła
to nów(ka)
Subskrybuj:
Posty (Atom)