Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 listopada 2016

jesteśmy (wszyscy), by się odwracać*


jak koty - ogonem
do siebie. do tego, co w nas,
łkając, pyta: ki cię
zdobył? ki cię zatrzymał na

dłużej niż trwa odwrócenie

losu, nieodwracalne?

tyle kosztuje orfeida,
foremna postać melancholii.
tyle ci mam do powiedzenia
we wtorek, wtórując wszystkim
byłym dniom tygodnia.



* tytuł by Monika Olech

piątek, 29 lipca 2016

żywe srebro


wiesz że zazdroszczę ci


niezłamanego młotem charakteru
pisma wręczonego Mefistofelesowi do rąk własnych
i odpowiedzi wcześniejszej niż czas


wiesz ale


niekoniecnie* bierzesz poprawkę
do konstytucji psychofizycznej za wykładnik
potęgi tak silnej jak instynkt


samozachowawczy proroku ciemnowidzący                                                                      
                                                                           niebo
(-strzyków) podziwiam twoją podróż do miejsc


gdzie wiją nie gniazda a drogi


______________________________
* cytat z wiersza Moniki Olech


środa, 22 czerwca 2016

***


wyrwać z piersi kołek czarciej
kołatki
(zamiast tego dalej gryzę
się w rękę)


mój
coraz doskonalszy coraz taje-
mniejszy plan zabijania
czasu wam


-pier(r)otyzm


sobota, 28 marca 2015

o p(i)ęknie


znikania złudzeń nie rozumiem
inaczej niż zwiedzając piekło
niedostrzegalne w niebyt-tłumie
ustanowione poprzez lekkość


z jaką odrywasz kiść od kory
lejąc żywicę w Martwe Morze
bursztyn to tylko jest drzeworyt
co s(t)ymuluje mądry orzech


piątek, 27 marca 2015

ekfrazeologia


słowa najbardziej prawdziwe, pomocne,
znają tylko moi nieprawdziwi przyjaciele.
kiedyś jeden znajomy chciał mi odstąpić swoje,
ale powiedziałam: sorry, nie mówię językiem wszechświata.
kosmos to tylko historia – odpowiedział
z zaświatów. udzielił mi wszystkich wskazówek
i diabli wzięli zegar
za serwetę na gałęzi
nieznanego drzewa. a przecież wystarczyło
zajrzeć do słow(n)ika.


czwartek, 29 maja 2014

Boska Tragedia


przerabiam całą karo-lingwistykę
i gdzie ten obiecany renesans karoliński
oraz korale koloru kolorowego
– chcę poczuć je na języku
tak jak wcześniej lek-tury
pozwalające posmakować na drodze krzyżowej
zielonych π stacji
i niebieskich migdałów
chcę ujrzeć Maryję w dekolcie karo
i zagrać z diabłem w kości zara*
nie czekając na wyrok






*zara – rodzaj gry w kości wspomniany przez Dantego w „Boskiej Komedii”