Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2016

w stogu sjeny palonej. z ekranu płynie strużka dni


spotkałyśmy się na cmentarzu komunałów,
huśtałaś się na źdźble
trawy, stryczku warkotnej ko-


mety. lecz choćbyś była moją śmiercią,
źdźbłem w oku
czasu jego serce wybiega z głębokich


pszczelin, pełne snu
jak makówka, gotowe
na seans.


wtorek, 29 marca 2016

wodnicość


wróżymy z fusów,  fuse'ów* – zarysów nowych
lontów na majestatycznym tle
granatu. szukamy u-
kojenia w tylnej projekcji filmów docu-
soap**, ale statyst(y)ki mówią
nam niewiele, podobnie jak
gwiazdy. niemniej – muzyka
(wyższych) sfer pozwala na chwilę
zapomnieć o milczeniu – słonej
mil czułości.





* fuse (ang.) – lont
** docu-soap (ang.) – dokumentalna opera mydlana


poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Synekdocha, Nowy Jork


taśmy, taśmy, taś – my.
jakbyśmy – gęsi – nie znali nigdy wspólnego
języka. a przecież nie raz udało nam się umówić w przebieralni
klisz. (ja potrzebowałam ino imion,
ty – tylko porównań. a może na odwrót?)
debilizm kompatybilności nie odstraszał
od kompa (w sumie wręcz przeciwnie!)
i wcale nie potrzebowaliśmy bardziej hardkorowych
hardware'ów, ani ty wcześniej, ani też ja – później.
pamiętasz?
obiecałeś mi tylko film,


nie – zerwanie.