Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świt. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2015

LINGWIPEDIA (3)


ZDRADA – przychodzi i przeżmija

ZASKRONIEC – to, co często mamy z tyłu głowy

JĘZYK – (o)boli nas od narodzin do chwili, kiedy całujemy rzekę mówiąc: "styks, reszty nie trzeba"

BRZASK – głos, który utknął w ustach słońca

ALGORYTM – glony budzące się jako struny man-dolin


sobota, 2 maja 2015

spadanie z choinki


ja – niedowiarek światła
(ś)wieczny niedopałek świata
świtam się z tobą w świetności
świętojańskiego świerku


niedziela, 1 czerwca 2014

apostrofa jezioRNA


rwanym bezdechem fałszywego poranka
ufryzujesz sobie włosy
nie bój się boi
która cię odbije
od lustra do świtu
zajęta byłam
wsłuchiwaniem się w milknące włosy
me* meduza




* (ang.) ja


czwartek, 29 maja 2014

*** (pytasz od kiedy nie żyję)


pytasz od kiedy nie żyję – od jutrzni
do świtu zajęta byłam odwracaniem do
ściany lustra powieszonego na znaku
zapytania. potem nastąpił świt
substancjalny jak mleko rozlane
z piersi galaktyki. nie różnił się niczym od weluru
nocnego czuwania. wtedy zrozumiałam że
są tym samym – srebrem lub p(l)atyną że twoje pytanie
to kartka w nieskończoność składana na dwoje
a ja nie umarłam – przeszłam tylko w sp(l)azmatyczny stan skupienia.