poniedziałek, 17 sierpnia 2015

wieczer-nice


bądź mi czarna jak anioł
ja-śniąca niczym szlag
świętojańskich mi jemioł
znieś bym mogła się bać

coraz głębiej gołębiej
coraz bliżej-że liż (ej!)
złote jaje jastrzębie
w ostrokułczej sadybie

chowa słońca co wschodzą
wewnątrz innej skorupy
gdy o krok tuż za tobą
czarne oczy Boruty


*** [wierutna wiedza którą dzielimy]


wierutna wiedza którą dzielimy
przechowywana jest w kubkach
na kubie postępuje castrowanie języka
z wiedźmitologii niezłódnego poznania
rzeczypospolitszej o litr
literalnej liturgii


--:-- - --:--


przegrałam.
teraz będę już tylko zrzynać
wyryte, kompaktowo wygładzać
powierzchnię; gładzić
winy(le). słowem: kolaps
w obnażoną szczękę
głośnika, kolapsus,
kolepsja.


wtorek, 11 sierpnia 2015

***


rozwęźlam się, zapadam w jawnie twardy sen
-nick podany przy rejestracji
otwiera się na (nieznane hasło)


to moja neologgia, nisza
nieistniejących słów, obręcz wody,
oczko pierścionka, tykające
uparcie tematu
wskazówki.


wtorek, 4 sierpnia 2015

landszaft


oddzielało ją od was niebo
w trzy linie: linię serca, linię
życia i linię rozumu. ktoś


przyczepił jej do pleców krzyżyk,
podwyższając głos; przekreślono
zwisający znak równości. na pięściolinii


przysiadł klucz gęsi.


niedziela, 2 sierpnia 2015

dedykowany*


pióro wyrywa się do ciebie ze skóry skrzy
(-dli) się każdy płomień. trzcina myśli
o tobie pieśni
nad pieśniami drżą jaskółki
wspomnień.


ja, schizofrenia


jestem sposobem przeżywania cielesności świata
pozagrobowego (pozującego na grobowy?);
rodzajem przetrawienia cierpienia,
po to tylko, by zasilić lusterko
kanalizacyjne źrenic. skan(d)alizować
twórczość, rozebrać (bez)
zwłoki. teraz je w sobie
noszę, aż obrosną(,) (z)duszą:


obłąkańczy śmiech, śmieszny obłęd, kontredans
macabre.