jeśli jestem nitką,
to ona musi być urwana.
musi być urwana, skoro już dawno
wewnętrzne nic nie wiąże we mnie końca
z końcem, nie wiąże się z niczym.
igła dopiero otwiera lodowe oko.
chcę cię wyłowić z cię
–żaru wielokrotnych luster, które
składają cię jak przysięgę
lewobezbrzeżnej nocy. weź
żagiel i żagiew (nie pomyl ich z żalem!), przynieś
mi w oczach pył motylich skrzydeł –
cichą grzybnię tęczy.
Rozmawiamy zupełnie jak kiedyś, jak dawniej.
Nie udało nam się nigdy udać udaru
ud (udostępnić ci udział?), ale
palnik rozpętuje pięciolinię
tęczy. I jeśli brakuje ci barw,
nigdy nie dowiesz się, jakich (tęcza
nie jest widmem).